jak uczyć się nagielskiego oglądając filmiki

Nauka angielskiego z filmów to jednocześnie jeden z największych mitów, jak i największych hitów.Oglądając filmiki serio można się czegoś nauczyć?

Naprawdę. Wszystko zależy od tego, jak podejdziemy do sprawy. Słyszałam teorie (czy może raczej: bajki), że ktoś tylko oglądał anglojęzyczną telewizję i nauczył się z tego komunikacji. No, przepraszam, jakim cudem?

OK. Widać obraz, kontekst, jasne. Ale czy nie sądzisz, że to jednak odrobinę za mało? A idiomy? A akcenty zróżnicowane u poszczególnych aktorów?

Właśnie dlatego trzeba podejść do sprawy z głową.

Czy można nauczyć się angielskiego, oglądając filmiki w internecie albo seriale?

Czy nauka angielskiego poprzez angielsiego jest możliwa? Oczywiście. I to na każdym poziomie. Można ten angielski przyswoić, można go pogłębić. Oglądanie jest jedną z lepszych metod, bo jest wbrew pozorom bardzo angażujące. Musimy przetworzyć obraz i dźwięk [widzenie i słuchanie] oraz przeanalizować sytuację. Jak już wielokrotnie wspominałam, kompetencje językowe [a mamy ich pięć!] wzajemnie na siebie działają, a zatem ćwicząc słuchanie, mimochodem poprawiamy również wymowę i gramatykę. Zwyczajnie w przyszłości będziemy powtarzać zasłyszane frazy, o ile wystarczająco często je usłyszymy i one dosłownie „wbiją się w głowę”. Nikt nie mówi tu jednak o wkuwaniu listy dialogowej. Po prostu pewne sprawy (frazy, sytuacje) są na tyle powtarzalne, że powtarzają się prawie wszędzie. W wyniku tego zapamiętujemy je wręcz automatycznie z samej racji powtarzalności. Stykamy się też z realnym, życiowym językiem. Szczególnie przydatne jest oglądanie materiałów opisujących współczesne życie.

 

Jak usprawnić postępy w nauce angielskiego, oglądając filmiki lub seriale w internecie?

Jak w ogóle zacząć naukę poprzez oglądanie, by nie skończyło się frustracją? Miałam przypadek, gdy jedna z moich kursantek na próbę włączenia video na zajęciach zareagowała: ale filmiki nic mi nie dają! Próbowałam w domu i nic z tego nie wyciągam!

Tak faktycznie mogło być… Trzeba wziąć pod uwagę kilka kluczowych kwestii.

Na przykład oglądanie świadome. Dobieranie odpowiedniego poziomu trudności – zarówno pod kątem szybkości wypowiedzi, zrozumiałości acentu, jak i używanego słownictwa.

 

Co działa, co nie działa?

Na przykład zdecydowanie lepiej działa oglądanie tego, co nas interesuje. Dobrze jest zatem zacząć od vlogów czy tutoriali na tematy związane z naszą pasją lub pracą.

Zdecydowanie na plus wychodzi też skupienie się na krótszych formach. Pamiętajmy o zasadzie: mniej a częściej. Tak, w nauce angielskiego, zwłaszcza oglądając filmiki, ta zasada też zdziała cuda.

Nie ma sensu też zatrzymywanie nagrania i zapisywanie każdego pojedynczego słowa. W ten sposób tylko się zestresujesz. Sprawdzaj tylko te, które wydają się kluczowe albo które pojawiły się znowu, a ty ich kolejny raz nie zrozumiałeś.

A co z tymi napisami?

O napisach pisałam już co najmniej kilka razy.

Ale powtórzę: nie, napisy w twoim rodzimym języku nie pomagają. Cokolwiek twierdzą „ciocie dobra rada” w internecie. „Bo bratu kuzynki szwagra mojego kolegi pomogło, jak sobie po polsku włączał napisy”. No, tak. Zrozumieć fabułę i dialogi pomogło. Ale rozwinąć zdolności językowe to raczej nie.

Po prostu skupisz się na czytaniu. Mózg przyswoi to, co już zna i to, co idzie mu łatwiej [czyli własny język, do tego wzorokowo, a napisy przecież zmieniają się wolniej niż dźwięk].

Jeśli już musisz posiłkować się napisami, wybieraj te w języku docelowym. Wtedy to pomaga. Łączysz sobie wymowę z zapisem, więc przyswajanie idzie szybciej i sprawniej. Nic się znaczeniowo nie rozjeżdża [co się może zdarzyć przy napisach z tłumaczeniem], nic nie odciąga uwagi. Same pozytywy. 🙂

Dodaj komentarz